
Notatnik czy laptop? (fot. Dmitri Popov)
Coraz częściej tamtejsze uczelnie wyższe po prostu zakazują ich używania w czasie zajęć. Wykładowcy twierdzą, że urządzenia te, zamiast pomagać, zaczynają przeszkadzać w nauce studentom.
Komputer, wiadomo, przydatna rzecz. Pomaga notować, można na nim przygotowywać prezentacje… generalnie: nie do przecenienia. Umożliwia też natychmiastowy dostęp do informacji i wiedzy zgromadzonej w sieci. Jednakże studenci – wiadomo – zaczynają korzystać z laptopów w celu wysyłania e-maili, odwiedzania portali społecznościowych, pisania blogów a nawet do grania. Co gorsza, nie tylko w czasie przerw ale także na zajęciach. To właśnie przeszkadza wykładowcom. – To tak, jakby położyć na biurko każdego studenta 5 czasopism, kilka telewizorów, odtwarzacz CD oraz telefon i powiedzieć: używaj czego chcesz – powiedział dziennikarzom “Washington Post” profesor David Cole z Uniwersytetu Georgetown.
Zakazy korzystania z laptopów wprowadzają sami profesorowie. Ponieważ jednak tendencja ta jest coraz bardziej widoczna – waszyngtońskie Georgetown University i American University wydały całkowity zakaz korzystania z nich w czasie zajęć.
M