Kobieta na Marsie, Mężczyzna na Wenus

Dosłowne tłumaczenie oryginalnego tytułu brzmi „Po drugiej stronie łóżka”, co dużo lepiej oddaje sytuację, w której znaleźli się bohaterowie filmu. Małżeństwo Ariane (Sophie Marceau) i Huga (Dany Boon) przechodzi kryzys. Od początku swojego związku ona weszła w rolę tradycyjnej żony, która opiekuje się domem i dziećmi, a on w rolę tradycyjnego męża, pracującego całymi dniami i kolekcjonującego kolejne sukcesy zawodowe.

Kiedy Hugo któregoś dnia zapomina o swojej sześcioletniej córce i zostawia ją samą na środku ulicy, Ariane mówi dość i [...]

(głosów: 0)
Wykop!
Dodaj na Facebooku
Dodaj na Gronie
Poleć znajomym


Istota

Dobry pomysł, dobra obsada, dobra zapowiedź – tak w skrócie można podsumować mocne strony dzieła Vincenzo Natali, twórcy „Cube”. Fabuła „Istoty” opowiada o eksperymencie naukowym przeprowadzanym przez parę głównych bohaterów (Adrien Brody i Sarah Polley), który ma celu skrzyżowanie zwierzęcego DNA z ludzkim.

Brody i Polley grają charyzmatyczną parę w pracy i w życiu prywatnym, gdzie są małżeństwem. Wynikiem ich działań jest Dren (Delphine Chaneac), która ma w sobie coś z anioła, coś z mitologicznej harpii, a jednocześnie przypisana jej [...]

(głosów: 0)
Wykop!
Dodaj na Facebooku
Dodaj na Gronie
Poleć znajomym


Plakat filmu "Zagubieni w miłości"

Francuski film o miłości, który wydaje się być zarówno offowym jak i niszowym. Wydaje się, ale ani jednym, ani drugim się nie okazuje. Historia głównych bohaterów Daniela i Sonii (Romain Duris, Charlotte Gainsbourg) była dla mnie niezrozumiała. Zabieg zastosowany przez reżysera filmu Patrice Chereau, który polega na pozbawieniu filmu początku i końca oraz wytworzeniu dość abstrakcyjnego obrazu codzienności młodych mieszkańców Paryża, powiódł się tylko częściowo.

Do pewnego stopnia film jawi się dzięki temu jako nowatorski, pomysłowy, dotykający ważnych tematów, takich [...]

(głosów: 0)
Wykop!
Dodaj na Facebooku
Dodaj na Gronie
Poleć znajomym


Ellie Goulding "Lights"

Okładka płyty sugeruje najdobitniej, co mogło stać się z Ellie Goulding na przestrzeni ostatniego roku. Naturalna, interesująca (w prosty, zwyczajny sposób) dziewczyna została wyretuszowana na kształt wydmuszki, mając sprostać oczekiwaniom speców od marketingu.

Choć symptomy wskazywałyby na to, że Ellie będzie mniej narwaną kuzynką Elly Jackson z La Roux, Lights przekonuje, że to raczej bardziej wyrośnięta Miley Cyrus, naiwna i banalna, która nie do końca wie nawet, w którą stronę się udać. Bo mamy tu i dużo pozbawionej wszelakich emocji [...]

(głosów: 0)
Wykop!
Dodaj na Facebooku
Dodaj na Gronie
Poleć znajomym


Sugababes "Sweet 7"

Kawałek dobrego popu. I to takiego, na który dane nam było długo czekać. Po perturbacjach związanych z odejściem z zespołu Kieshy Buchanan na dwa miesiące przed planowaną na listopad 2009 premierą, dziewczyny musiały szybko znaleźć zastępstwo. Do grupy dołączyła Jade Ewen, którą kojarzyć można z konkursu Eurowizji 2008 (Wielka Brytania, 5 miejsce) a dogrywanie jej partii wokalnych zajęło kolejne miesiące.

Album „Sweet 7” wpisuje się w stylistykę, z jakiej znamy Sugababes. Raczej skoczna niż smutna, raczej przewidywalna niż zaskakująca i [...]

(głosów: 0)
Wykop!
Dodaj na Facebooku
Dodaj na Gronie
Poleć znajomym


Gabriella Cilmi "Ten"

W otwierającym płytę numerze „On A Mission” młodziutka Australijka informuje nas, że – zgodnie z tytułem – ma misję i musi podołać wyzwaniom, idąc odważnie przed siebie. Godne to oczywiście pochwały, ale niestety niemające większego przełożenia na zawartość. Debiut artystki sprzed dwóch lat był rzeczywiście wydarzeniem, ukazującym nam dziewczynę z ciekawym głosem oraz – co najważniejsze – pomysłem na muzykę.

Było zmysłowo, klimatycznie, soul przyjemnie mieszał się z popem, delikatnymi rockowymi motywami. Na „Ten” został z tego tylko głos. Brzmieniowo [...]

(głosów: 0)
Wykop!
Dodaj na Facebooku
Dodaj na Gronie
Poleć znajomym


Flying Lotus "Cosmogramma"

27-letni Kalifornijczyk Flying Lotus to nie tylko niesamowicie utalentowany muzyk, ale i całkiem mądry facet. Zdając sobie sprawę, że wybitną płytą „Los Angeles” wyczerpał pewną formułę twórczości, postanowił dokonać w niej korekt i zaatakować słuchaczy nowymi pomysłami. A że ma ich bez liku przekonuje „Cosmogramma”.

Pozbawiony praktycznie wokali materiał zabiera nas w przyszłość abstrakcyjnego hip-hopu i elektroniki, w której nie brakuje też odniesień do jazzu. Fly Lo znów fantastycznie bawi się basem, znów eksploruje dotąd omijane rejony (mnóstwo harfy, która [...]

(głosów: 0)
Wykop!
Dodaj na Facebooku
Dodaj na Gronie
Poleć znajomym


Rahim "Podróże po amplitudzie"

Bałem się dość mocno, że Rahim już nigdy nie wyda albumu, który w pełni oddawałby skalę jego talentu i możliwości. Albumu bliższego hip-hopowi, przyjemnego w odbiorze, a nie zamulania w stylu nie do końca ciekawego trip-hopu. „Podróże po Amplitudzie” są na szczęście bliskie oczekiwaniom. Rahim podołał zadaniu jako producent.

Nie ustał co prawda w eksperymentowaniu, ale ciekawiej dobrał składniki (trochę funku, soulu, szczypta brzmień jamajskich, sporo interesującej elektroniki, mocny hip-hop), o czym doskonale świadczą „Sekunda”, „Zachęta” i „M-ów”. Nie sposób [...]

(głosów: 0)
Wykop!
Dodaj na Facebooku
Dodaj na Gronie
Poleć znajomym


Muchy "Notoryczni debiutanci"

W sumie to powtarzane jest jak mantra, a my przyzwyczailiśmy się, że polscy artyści zapewniają, że każda kolejna płyta stanowi zupełnie nowe otwarcie, ponowny debiut. W przypadku dwójki Much takie stwierdzenie jest bardziej niż uzasadnione. Notoryczni debiutanci stanowią synonim wejścia w dorosłość, życiowej premiery w kontekście odpowiedzialności.

Etap terroromansu zostaje definitywnie zamknięty – wpisana w debiut Much naiwność, życzliwość, nadzieja, została zastąpiona rozgoryczeniem i żalem. Neurotyczni, strachliwi chłopco-dorośli nie są sami, a przynajmniej mają poczucie, że przynależne im troski i [...]

(głosów: 0)
Wykop!
Dodaj na Facebooku
Dodaj na Gronie
Poleć znajomym


Prorok i apostata 24 lut
2010
Uzbrojony ogród

Przepełnione cierpieniem trzy historie o szukaniu szczęścia.
David B. jest jednym ze współzałożycieli wydawnictwa L’Association, które w latach 90. XX wieku zrewolucjonizowało scenę komiksową we Francji i Belgii. Pomysł był prosty: zrobić coś, czego nie ma, żeby móc robić to, co się chce.

L’Association zerwało z rygorem 48 stron francuskich gigantów wydawniczych, umożliwiając twórcom wydawanie komiksów, w takiej objętości, jaka im pasuje i w takim formacie, jaki uznają za stosowny. Przede wszystkim jednak zerwano z mainstreamową tematyką, stawiając na [...]

(głosów: 0)
Wykop!
Dodaj na Facebooku
Dodaj na Gronie
Poleć znajomym