Przewodnik Przyszłego Studenta (fot. Sanja Gjenero)

Moja uczelniana przygoda dobiega końca. Cztery ostatnie lata studenckiego życia minęły nadspodziewanie szybko. Przez studia przeszedłem dość gładko a co najważniejsze wedle planu pięcioletniego. Skorzystaj z mojego doświadczenia. Oto Przewodnik Przyszłego Studenta!

Oczywiście przytrafiały się poprawki, czy też dwóje w indeksie, ale stoję na stanowisku , że dodatkowe terminy poprawkowe zostały stworzone po to, aby z nich korzystać. Podobnie jak wszelkiego rodzaju używki. Trzeba tylko znać umiar oraz umieć odnaleźć się w momentami trudnym i skomplikowanym studenckim świecie. Mieć własne zasady, wyznaczyć sobie priorytety i odważnie podążać wybraną ścieżką. W czasie akademickiego epizodu mojego życia, poczyniłem wiele spostrzeżeń. Odkryłem pewne prawidłowości. W końcu popełniłem błędy, z których udało mi się wyciągną konstruktywne wnioski.

Najważniejsza jest frekwencja

Pierwsza i w zasadzie najważniejsza sprawa to frekwencja. Masz marne szanse na zaliczenie roku jeśli na uczelni bywasz rzadkim gościem. Na każdej uczelni istnieje pewien procentowy próg obecności, po którego przekroczeniu nie masz już w zasadzie czego szukać na zajęciach.

Z wykładami na różnych kierunkach bywa różnie (musisz sam zorientować się w sytuacji), ale na ćwiczenia czy też laborki trzeba po prostu chodzić. Znam bardzo wiele osób, które w obliczu totalnego braku wiedzy i predyspozycji z zakresu danego przedmiotu, uzyskiwały najtrudniejsze zaliczenia właśnie dzięki bardzo wysokiej frekwencji. Prowadzący ćwiczenia widzieli, że danej osobie, pomimo braku umiejętności, bardzo zależy na pozytywnej ocenie i często dosłownie przepychali ją na drugi semestr. Znam też wiele bardzo zdolnych osób, które poprzez lenistwo skutkujące brakiem regularnego udziału w zajęciach, opuszczały uniwersyteckie mury w ekspresowym tempie.

Czy warto chodzić z komputerem na wykład?
Sprawdź też, czy Twoja uczelnia nie została już zamknięta

Wielu wykładowców traktuje nieobecność na zajęciach (oczywiście bez ważnego powodu) jako brak szacunku studenta do wykładanej przez nich wiedzy a bardzo często także jako brak szacunku do jego osoby (tutaj prym wiodą nauczyciele starej daty). Stąd już tylko krok do katastrofy.

Aktywność najlepiej zapada w pamięć

Jeśli już bywasz na zajęciach, to warto słuchać tego o czym mówi prowadzący. Spanie oczywiście też ma swoje plusy, podobnie jak granie na komórce, jednak te czynności nie pomogą ci zbytnio podczas pierwszego kolokwium lub kończącego semestr egzaminu. Są trzy zasadnicze plusy uważnego śledzenia nawet najnudniejszego naukowego bełkotu świata:

Po pierwsze, zawsze jakaś część materiału utknie ci w pamięci, owoce zbierzesz podczas sesji.
Po drugie, wykładowca, szczególnie jeśli wykład odbywa się w małej grupie, doskonale widzi kto go słucha a kto nie. Już jako bierny słuchacz zdobywasz u prowadzącego wykład punkty, które w końcowym rozrachunku mogą być na wagę złota.
Po trzecie, uważne śledzenie słów nauczyciela daje możliwość aktywnego udziału w zajęciach i to jest właśnie twoja najmocniejsza „broń”.

Coraz powszechniej odchodzi się w naszym kraju od typowego monologu akademickiego podczas zajęć. Czerpiemy wzorce z zachodu, które na piedestale stawiają interakcje studenta z wykładowcą. Podczas wykładu pada wiele pytań, próśb o opinię w danej sprawie i niestety bardzo często, towarzyszy im niezręczna cisza. A to jest właśnie chwila dla ciebie. Moment, w którym masz szansę wryć się w pamięć profesora a wtedy przestaniesz być już dla niego tylko anonimowym studentem. Wystarczy tylko przełamać nieśmiałość. W zasadzie nie ma znaczenia czy masz rację w danej kwestii, czy twoje poglądy są zgodne z poglądami profesora. To nie jest egzamin, wykład ma za zadanie przekazanie wiedzy a nie jej sprawdzenie. Duża aktywność zaowocuje tym, że profesor zapamięta sobie w końcu twoją twarz, być może poprosi nawet o podanie imienia. To może być bardzo pomocne, szczególnie podczas egzaminu ustnego.

Dowiedz się, jak studiuje się Polakom w USA!
Czy na uczelni da się ściągać?

Zaangażowanie w życie uczelni może przynieść spore korzyści

Swojej aktywności na uniwersytecie nie wolno ograniczać jedynie do spraw edukacyjnych. Już na pierwszym roku warto zapisać się do przynajmniej jednej organizacji studenckiej. Może być to samorząd studentów (tą opcje szczególnie polecam), ogólnopolska organizacja studencka działająca przy twoim uniwersytecie (np. ELSA, AISEEC), koło naukowe, klub dyskusyjny czy nawet sekcja sportowa. Korzyści płynących z tego faktu jest wiele.

Gdzie studia, gdzie rynek? – czyli czy na tych studiach uczą nas czegoś potrzebnego…

Po pierwsze, masz praktycznie nieograniczony dostęp do wiedzy starszych kolegów, którzy doradzą ci jakich przedmiotów na twoim kierunku unikać, z jakiego skryptu lub podręcznika nauczyć się na egzamin a w krytycznej sytuacji pomogą np. napisać podanie do dziekana. Będąc aktywnym członkiem samorządu studentów, masz także szanse poznać najważniejszych przedstawicieli społeczności studenckiej we władzach uczelnianych. W sytuacjach podbramkowych, ugruntowana znajomość (dla przykładu) z Rzecznikiem Praw Studenta może wymiernie pomóc w utrzymaniu statusu studenta. Warto także zaangażować się w organizację konferencji naukowych oraz innych ważnych wydarzeń z życia uczelni. W ostatecznym rozrachunku dziekan oraz rektor na pewno docenią tą aktywność.

Odwieczny problem: Akademik czy stancja ?

Jeśli jesteś jedynakiem, który w domu rodzinnym zawsze miał swój własny, prywatny pokój, którego nie był zmuszony dzielić z innymi członkami rodziny to polecałbym znalezienie pokoju jednoosobowego w studenckiej stancji. Mieszkanie z drugą osobą w jednym pokoju, najczęściej na dość małej przestrzeni to sztuka kompromisów, którą nie każdy jest w stanie opanować. Dochodzi do tego obdarcie z dużej dozy prywatności. Szczególnie w akademiku, gdzie zazwyczaj natężenie studenta na metr kwadratowy jest wyśrubowane do maksimum. Niektórzy dość szybko adaptują się do nowych warunków, inni męczą się niemiłosiernie. Pamiętaj, że każdy ma swój rytm dobowy oraz swoje przyzwyczajenia, które mogą denerwować innych. Twój współlokator oraz ty musicie umieć kompromisowo rozwiązywać wszelkie problemowe sytuacje i szanować się nawzajem. W innym przypadku, wspólne mieszkanie prędzej czy później zakończy się katastrofą.

Podczas poszukiwania stancji warto kierować się położeniem danego mieszkania względem Uniwersytetu. Odległość nie jest aż tak ważna. Dużo bardziej liczy się częstotliwość oraz jakość połączeń oferowanych przez transport publiczny. Warto sprawdzić ile czasu zajmuje dojazd na macierzystą uczelnie, także w godzinach szczytu. Codzienna katorga związana z dojazdem na zajęcia może zniechęcić najwybitniejszego studenta do regularnej edukacji. Dodatkowo Jeśli nie chcesz aby ominęły cię najlepsze imprezy, sprawdź częstotliwość połączeń nocnych.

Korzystaj z uczelnianych programów wymiany studentów

Jeśli masz taką możliwość, wyjedź na zagraniczną uczelnię w ramach któregoś z międzynarodowych programów wymiany studentów (typu Erasmus). Po zakończonych studiach nie będziesz miał już takiej szansy. Takie programy to najczęściej dodatkowe, paromiesięczne „wakacje”, które mogą przerodzić się w przygodę twojego życia. Przygodę podczas której zgłębisz kulturę innego kraju, rozwiniesz umiejętności językowe, odpoczniesz od swojej macierzystej uczelni. Międzynarodowe znajomości, zarówno te stricte naukowe, jak i czysto towarzyskie, zawarte podczas takiego programu, mogą być w przyszłości bardzo cenne.

O czym musisz pamiętać jadąc na zagraniczną uczelnię?

Warto skorzystać także z rodzimego programu MOST (http://www.uka.amu.edu.pl/most.html). Student wyjeżdżający w ramach tego programu na jeden z polskich uniwersytetów, ma w ręku bardzo mocną kartę. Może dowolnie (ale oczywiście zgodnie z ofertą edukacyjną uniwersytetu goszczącego) ułożyć sobie program studiów w ramach danego roku akademickiego. Daje to spore możliwości. Jeśli dla przykładu na macierzystej uczelni masz przedmiot, który najczęściej z powodu osoby prowadzącego, wydaje się niemożliwy do zdania wystarczy, że znajdziesz uczelnie gdzie ów przedmiot traktowany jest z większą pobłażliwością i się na nią „wyMOSTujesz”. Jeśli zdasz egzamin na goszczącej cię uczelni to, zgodnie z zasadami programu, ocena musi zostać przepisana na uczelni macierzystej (ponieważ twój program studiów zostaje zatwierdzony wcześniej przez obydwu dziekanów).

Tylko u nas: Cała prawda o praktykach  i stażach studenckich!

Rozwijaj pasję !

Jeśli dysponujesz finansowym wsparciem rodziców i nie musisz pracować aby związać koniec z końcem to korzystaj z wolnego czasu na maksimum. Jeśli zawsze chciałeś nauczyć się grać na jakimś instrumencie, zrób to w czasie studiów! Chcesz nauczyć się języka japońskiego? Naucz się go czasie studiów! Nosisz w sobie niezaspokojone pokłady ekspresji artystycznej? Wydobądź i zrealizuj je podczas studiów ! Później, podczas życia zawodowego, prawdopodobnie nie będziesz miał już na swoje młodzieńcze pasje czasu, pieniędzy i ochoty. Pamiętaj, że będąc studentem, masz rok rocznie najdłuższe wakacje w życiu!

Marcin Kopiec

(głosów: 0)
Wykop!
Dodaj na Facebooku
Dodaj na Gronie
Poleć znajomym


Komentuj