Ile warte jest to śniadane? (fot. Roger Kirby)

Ile warte jest to śniadane? (fot. Roger Kirby)

Nie dostaniemy rachunku za zjedzony posiłek, ale zapłacimy za niego, co łaska. Tak chce zachęcić do odwiedzania swojej restauracji pewien londyński gastronom.

Goście przychodzący do restauracji Little Boy w dzielnicy Farringdon na północy Londynu przez cały luty płacili za jedzenie tyle, ile uznali za stosowne. By walczyć z kryzysem, właściciel lokalu Peter Ilic postanowił, że przez miesiąc nie będzie męczył klientów rachunkami. – To, ile klient zapłaci, zostawiam całkowicie do jego uznania. Mogą mi zapłacić 100 funtów albo 1 pensa. Proszę ich tylko, by zostawili sumę, którą jest ich zdaniem warte nasze jedzenie i obsługa – powiedział dziennikarzom. Okazuje się, że klienci mogą nie płacić też wcale. – Stała cena obowiązywała tylko na napoje. Każdy klient miał natomiast podawane karafki z wodą – zapewnił właściciel, który prowadzi lokal od 26 lat. Peter Ilic powiedział, że pomysł wpadł mu do głowy, gdy obserwował “ludzi umęczonych kryzysem”. Swoją nietypową promocją chciał przyciągnąć m.in. pracowników City, biznesowej dzielnicy Londynu, którzy jego zdaniem szukali tańszych śniadań. Restaurator podkreślił, że pracownicy zobowiązani byli do traktowania wszystkich równo – bez względu na to, czy ktoś zapłaci dużą sumę, czy też nie wyda w lokalu ani pensa. Przed wprowadzeniem kryzysowej oferty dania główne kosztowały w Little Boy około 10 funtów, a przystawki około 3-4 funtów.

MD

(głosów: 0)
Wykop!
Dodaj na Facebooku
Dodaj na Gronie
Poleć znajomym


Skomentowano 2 razy

emzap

21 grudnia 2009 o godzinie 21:30

Knajpa jeszcze istnieje? ;P

Mariusz Drozdowski

21 grudnia 2009 o godzinie 23:27

z tego co wiadomo, istnieje! :)

Komentuj