Bo ich dziekan kupił urządzenie do wykrywania telefonów komórkowych i innych nadajników i zamierza korzystać z niego na egzaminach.
Technologie ściągania idą naprzód – więc i walka z oszukiwaniem musi iść do przodu. Ponieważ nasiliły się zgłoszenia egzaminatorów o przyłapywaniu studentów na ściąganiu za pomocą telefonów komórkowych (itp. urządzeń), prof. Włodzimierz Gromski zdecydował się działać. Dzien Wydziału Prawa, Administracji i Ekonomii Uniwersytetu Wrocławskiego zdradził “Gazecie Wyborczej”: Zdarzało się, że na jednym egzaminie wykładowcy przyłapywali na oszustwie nawet kilka osób, które korzystały z komórek albo innych gadżetów.
Uczciwym studentom wyjaśniamy jak odbywa się takie ściąganie: student robi zdjęcie testu i wysyła je na zewnątrz, by po chwili od ustawionej osoby otrzymać w ten sam sposób rozwiązania. Podczas egzaminów ustnych zdarza się, że studenci trzymają w uchu niewidoczną pod włosami mikrosłuchawkę i powtarzają wszystko, co dyktuje im osoba z zewnątrz w odpowiedzi na zadane pytania.
Dziekan określił także zasady korzystania z wykrywacza sygnału, bo tak oficjalnie nazywa się urządzenie. Przed każdym egzaminem wykładowca uprzedza, że posługiwanie się komórkami i innymi urządzeniami elektronicznymi jest niedozwolne i trzeba je wyłączyć. Potem włączy wykrywacz sygnału.
M